Ocet truskawkowy – przede wszystkim do sałatek! ;)

_MG_0106.jpg

Oprócz kiszonek w sezonie truskawkowym nastawiłem również ocet. Dziś nastąpiła pierwsza próba ów specyfiku i od razu Wam muszę napisać –  przysłowiowa „PETARDA” !!!:) Octy sklepowe niech chowają się za krzaki a każdy kto octowych smaków nie lubił po spróbowaniu tego domowego wyrobu, zmieni zdanie!

Ocet truskawkowo – miętowy

Są dwie drogi do zrobienia octu, łatwa i trudna. Powinienem w zasadzie napisać taka która wyjdzie zawsze i taka która lubi się skomplikować. Ja swój ocet zrobiłem drogą trudniejszą, poprzez fermentację ale podam Wam oba sposoby:

Ocet 1

  • Truskawki świeże, nie obite jędrne
  • woda
  • cukier lub miód
  • listki mięty, ja użyłem dziko rosnącej mięty nadwodnej

Truskawki myjemy i rozdrabniamy. Zalewamy je przegotowaną wodą z cukrem ( 3 łyżki na litr lub miodu. Pamiętajmy aby naczynie w którym je umieścimy było wcześniej wyparzone. Przykrywamy gazą lub ręcznikiem papierowym i czekamy;) Ocet lubi ciepło więc ja swój zostawiłem po prostu w kuchni.  Do swojej sałatki ulałem trochę octu już po niespełna miesiącu jednak taki wywar może fermentować nawet miesiące dwa. Kiedy ocet się całkiem uspokoi wystarczy przecedzić go i przelać do wyparzonych buteleczek.

Ocet 2

  • 500g truskawek
  • 500ml octu winnego dobrej jakości
  • listki mięty

Ten przepis zaczynamy podobnie, umyte truskawki zalewamy zagotowanym i wystudzonym octem. Dodajemy listki mięty i zostawiamy go w spokoju na 10-14 dni w ciepłym miejscu. Kiedy ocet nasiąknie smakiem, przecedzamy go. Pamiętajmy nie kupujmy tanich i sztucznych octów, prawdziwy ocet winny kosztuje więcej niż 10 zł!

Co z tym octem robić? 

Sałatki, marynaty, sosy do mięs, desery. Opcji mamy mnóstwo. Takie domowe octy tak jak wspominałem są delikatne i znajdują wiele zastosowań. Na zdjęciach prezentuje sałatkę z kozim serem, truskawką i sosem zrobionym z tego octu i miodu rózanego który przywiozłem z Bułgarii. Prawdziwe delikatne, letnie smaki;)

_MG_0096.jpg

Sos do sałatki ze zdjęcia:

  • łyżka musztardy gorczycowej
  • 2 łyzki octu truskawkowego
  • łyżka miodu różanego, może być różana konfitura
  • 100ml oliwy z oliwek
  • szczypta soli

 

 

 

Truskawki kiszone z chrzanem;)

19055730_796644163827535_1289305596105960007_o

Nadszedł czas aby otworzyć słoiki z truskawkowymi kiszonkami;) Niestety truskawki zakiszone w maślance odpadły z powodu pleśni. Podejrzewam, że zaważyła tu sklepowa maślanka, choć pachniało ładnie nie nadawało się do spożycia. Po odkręceniu słoików z drugą kiszonką czyli truskawkami z chrzanem miłe zaskoczenie;) Choć pierwszy aromat nie wskazywał na nic dobrego same truskawki wyszły bardzo smaczne. Lecz uprzedzam! To smaki  tylko dla naprawdę otwartych na nowości ludzi;)

_MG_0318

Kisimy truskawki!

  • 500g twardych truskawek
  • kilka liści chrzanu
  • korzeń chrzanu
  • łyżka gorczycy
  • sól niejodowana

Ogólnie kiszenie jest w teorii proste. Wrzucić coś do słoja,zalać wodą z solą i poczekać. Jednak im więcej kiszę tym więcej widzę detali , reakcji i zależności. Fermentacja to ogromnie obszerny temat a eksperymenty z nią, to eksperymenty na żywych organizmach. Efekty bywają różne;)

Do wyparzonych słoików wkładamy truskawki. Im są twardsze i niedojrzałe tym większa szansa, że po ukiszeniu zachowają formę stałą. Miedzy upchnięte ciasno truskawki wkładamy liście i korzeń chrzanu, wsypujemy gorczyce i ewentualnie jakiekolwiek inne suche przyprawy jakie Wam przyjdą do głowy. Posoloną (łyżka na litr) wodę zagotowujemy i po przestudzeniu wlewamy do słoików. Ja swoje potrzymałem 3 dni w cieple po czym na 12 dni poszły do lodówki aby zahamować troszkę fermentacje i zachować konsystencje truskawek. Wyszły idealnie choć to przekąska dla odważnych;)

Co zrobić z takimi truskawkami???

Truskawki smakują kwaśno-słono i zdecydowanie jest to wytrawna przekąska. To co przyszło mi do głowy po ich spróbowaniu to salsa do mięsa. Podążając za pomysłem posiekałem truskawki w kostkę. Zmieszałem je w miseczce z dymką i rzodkiewką a wszystko  skropiłem olejem rzepakowym dobrej jakości. Taką salsę zaserwowałem swojej lubej do steka z antrykotu i młodych ziemniaków i była pozytywnie zaskoczona smakiem kiszonych truskawek. Oczywiście sałatki to nie jedyne co mi przychodzi do głowy z wykorzystaniem tego produktu. Można by je zmiksować i zrobić gładki, kwaśno-słony mus do białej ryby ryby lub wykorzystać je jako kwaśny element w ziemniaczanych sałatkach. Ogranicza Nas tylko Nasza wyobraźnia;)

_MG_0040

Powyżej Stek z Antrykotu, młode ziemniaki i salsa z kiszonej Truskawki;)

Rumunia i Bułgaria – wyprawa mocno kulinarna;)

Rumunia

_MG_1045.jpg

Z czym kojarzy Wam się kuchnia Rumuńska lub Bułgarska? No mi do tej pory również z niczym  konkretnym;) Udało mi się wyjechać i zobaczyć kawałek tych krajów tak i więc ich kulinaria nie są mi już tak zupełnie obce;) Jesteście ciekawi jak jadają Rumuni i Bułgarzy? Zapraszam:

This slideshow requires JavaScript.

 

 

W kuchni rumuńskiej bezsprzecznie króluje mięso! Mięso i zupy. Praktycznie wszystkie pozycję w kartach menu to pozycję mięsne. Jada się tu sporo wieprzowiny, w sumie większość kolacji hotelowych jakie Nas spotkały to była wieprzowina;) Karkówka duszona, mielona, gulasze z łopatki i polędwiczki. Wołowiny jada się tam niewiele i w sumie równie niewiele drobiu. Kurczaka widywaliśmy i jadaliśmy głównie w zupach.

 

Ciorby czyli rumuńskie zupy to temat bogaty, tu wybór jest naprawdę duży. Flaki wołowe z kwaśna śmietana i masłem, pomidorowo-paprykowe zupy z wieprzowiną i kurczakowe wywary z warzywami i makaronem to najczęściej przewijające się pozycję. Ogólnie jeśli chodzi o zupy oprócz mięsa dominują w nich warzywa takie jak papryka, kapusta i marchew oraz kwaśna śmietana. Tłusto i konkretnie 😉

 

Ale Rumunia to przede wszystkim cudowne sery. Tu trzeba ich naprawdę pochwalić. Próbowaliśmy wielu odmian i uwierzcie każdy był przepyszny. Białe sery, sery  w solankach, sery marynowane, sery owcze to już w ogóle kosmos. Dla miłośnika przetwórstwa mlecznego Rumunia powinna być pozycją obowiązkową;) Poniżej zdjęcie rumuńskiego śniadanka.

19416016_1337886456280368_888083537_n

 

Ciekawą rzeczą w Rumunii są wszelakiego rodzaju pasty. Na szczególną uwagę zasługuje pasta z bakłażana i papryki (od ajwaru rożni się przeważającą ilości bakłażanów), pasta z fasoli i surowej cebulki czy pasty rybne którymi faszerują papryczki. Również sporą rolę odgrywają tutaj kiszonki. Rumuni nie ograniczają się do kapusty i ogórków, na porządku dziennym są tu kiszone pomidory, kalafior czy wszelakiej maści papryki.

 

 

Mocnym punktem kuchni rumuńskiej są również wypieki. Na ulicach mnóstwo jest piekarni gdzie sprzedawane są słodkie i wytrawne wypieki. Bułki z serem, szynką, oliwkami, czekoladowe obwarzanki i drożdżówki na ciepło, choćby z wiśniami. Muszę przyznać iż nie żałowałem sobie  tych pyszności;)

Sporo w Rumuni widać węgierskich naleciałości, również w kuchni. W Transylwanii na każdym kroku można spotkać Langosze i Kurtosze. Im dalej na południe w stronę Bukaresztu tym kuchnia rumuńska zaczyna nabierać południowych rumieńców. Oliwki (ściagane z Turcji i pierońsko dobre;), pasty paprykowe i oliwa zaczyna powoli pojawiać się w menu. Ogólnie smakowo i wizualnie Rumuni są oszczędni. Ciężko tu o jakieś przyprawy poza solą i pieprzem. Dania również nie powalają wizualnie, zupy gulasze, kiszonki i sery tak scharakteryzowałbym tamtejsze kulinaria;)

Napitki to głównie piwo. Całkiem niezłe zresztą. Ursus i Ciuc to dwie popularne marki i powiem, że jak na takie przemysłowe piwka całkiem dają radę. Wina w Rumunii również są całkiem dobre choć nie ma lekkich południowych smaków a nawet białe półwytrawne mają ciężkawy wydźwięk to pasują one idealnie do konkretnej kuchni którą się tam serwuję. Nie można zapomnieć również o wszelakich bimbrach i śliwowicach. Najpopularniejsza jest Palinka a jej moc mierzą Rumuni w ogniach. Tylko dla twardzieli i prawdziwych górali…;)

 

To co przywiozłem z Rumunii to pasty paprykowe i bakłażanowe, pyszne oliwki (wiem Tureckie ale u Nas takich nie ma.:) Miód ze spadzi iglastej i troszkę chłodnego północnego wina Jidvei.

P.S. najlepsze lody ze słonych pistacji są w Rumunii, gwarantuję;)

_MG_0855.jpg

Bułgaria

 

_MG_1690.jpg

W sumie najwięcej widzieliśmy bułgarskiego wybrzeża więc na tej kuchni skupię się w tym wpisie. Tutaj jest już zupełnie inaczej niż w Rumunii, pojawiają się przyprawy. Zioła, kumin czy ostre papryczki. Czuć w Bułgarii mocne wpływy tureckie więc kuchni bułgarskiej dużo bliżej do gorącej Turcji niż do umiarkowanej Rumunii.

 

_MG_1369.jpg W Bułgarii również na pierwszym miejscu jest mięso jednak tu zdecydowanie do poprzedniego składu dołączają ryby, owoce morza i baranina. Sporo w miastach jest grillowanego mięsa rodem z Turcji. Kebaby, Suwlaki czy bałkańskie Pljeskawicę to zdecydowanie potrawy które królują tutaj na rusztach. Podobnie jak Rumuni sporo jest u nich wszelakich kiełbasek i szaszłyków.

 

_MG_1595

Najsłynniejszą zupą na wybrzeżu  jest Tarator czyli chłodnik z ogórkami i orzechami. Trzeba przyznać iż w Bułgarii mają pyszne kefiry i jogurty dzięki czemu ich chłodniki są naprawdę dobre. Poza tym flagowym daniem pojawia się sporo zupy rybnej i kilka zup znanych z rumuńskiej kuchni.

This slideshow requires JavaScript.

Jeśli mówimy o wybrzeżu to mamy na myśli oczywiście owoce morza i ryby które tu bezwzględnie królują. W Bułgarii jadłem najlepsze małże i kalmary w moim życiu. Ryby które dominują to Labraksy, Dorady, Makrele czy młode Tuńczyki.

Wielka szkoda że kuchnia wybrzeża to w 80% kuchnia włoska. Bułgarzy zamiast pokazywać to co mają do zaoferowania wolą iść na łatwiznę i serwować pizze i paste które dosłownie są wszędzie. Musieliśmy się sporo natrudzić aby znaleźć w restauracji choćby krztę bułgarskiego smaku .

Słodkości w Bułgarii to spadek po Turkach. Baklavo-podobne wariacje dominują wraz z całkiem dobrymi lodami z automatu;) Nie można również zapomnieć o różach. Dżemy różane z których słyną są niesamowite. Bułgaria wszak stolicą róży jest;)

Napitki to wszelakie lemoniady, ayran czy bardzo dobre piwa takie jak Kamienica i Zagorka. Podobnie jak u rumunów na porządku dziennym są bimbry i tu uwaga udało mi się kupić bimber różany… zobaczymy;) Wino w Bułgarii jest już lżejsze bardziej południowe, idealne do owoców morza i morskiej bryzy.

_MG_0002

Z Bułgarii przywiozłem (oprócz torby kosmetyków różanych;)) różane dżemy i miód, włoskie orzechy w zalewie miodowej trochę wina i wspomniane wcześniej bimberki w tym bimber różany;)

_MG_1308.jpg

Ogólnie podróż ta zmieniła mocno moje  myślenie o tej części świata. W Rumunii najadłem się po korek mięcha, śmietany i kapusty a w Bułgarii dla kontrastu delikatnych owoców morza, grillowanych warzyw i lekkiego wina. Polecam każdemu taką podróż gdyż ceny w tych krajach są bardzo niskie a przygody i okoliczności mocno oryginalne. Co tam oklepane złote piaski czy Bukareszt, łapcie stopa i ruszajcie w głąb tych krajów. Tam znajdziecie prawdę! 😉

Parzuchy, pampuchy, parzenioki czy po prostu bułki na parze z truskawkami;)

 

_MG_0570.jpg

Parzuchy chodziły za mną od dawna. To niezapomniany smak dzieciństwa który musiałem powtórzyć na swoim blogu. Choć takie kluseczki możemy podawać praktycznie do wszystkiego mi kojarzyć się będą zawsze z truskawkami i taką też wersje pampuchów Wam zaprezentuje;)

_MG_0318.jpg

Pampuchy z truskawkami

  • 400g mąki
  • 50g masła
  • 30g cukru
  • 20g drożdży świeżych
  • 250ml mleka
  • 200g truskawek
  • miód
  • sól

Przepis jest bardzo prosty i jeśli ktoś miał kiedyś do czynienia z drożdżowym ciastem nie powinien mieć  żadnych kłopotów z pampuchami.

Do miseczki wlewamy mleko w temperaturze pokojowej, wdrabiamy tam drożdże, dodajemy łyżeczkę cukru z odważonej porcji i 7 łyżek mąki. Zaczyn mieszamy i odstawiamy na 20 min. Powinien podwoić swoją objętość.

Resztę składników: mąka, jajko, reszta cukru, sól wrzucamy do większej miski. Na małym ogniu rozpuszczamy masło.

Kiedy zaczyn jest gotowy wlewamy go do miski z mąką i resztą i wyrabiamy ciasto. Tłuszcz czyli nasze masło trzeba dolewać do masy stopniowo. Pamiętajmy, że im dłużej zagnieciemy ciasto drożdżowe tym więcej powietrza się do niego dostanie. Absolutne minimum to 8-10 min. Kiedy ciasto jest jednolity i sprężyste wkładamy je do miski, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na min 40 min.

W tym czasie nastawiamy duży garnczek z wodą, zawieszamy na nim sito/durszlak i przykrywamy wszystko pokrywką.

Sos truskawkowy to nic innego jak zblendowane truskawki z miodem. Kiedy mamy dobry produkt, taka prostota się broni;)

Kiedy ciasto wyrośnie przekładamy je na blat opruszony mąką i dzielimy je jak nam się podoba. Najlepiej porobić różnej wielkości kulki wyglądają ślicznie kiedy nie są równe;) Pamiętajmy aby formować kluseczki tak jak klasyczne bułki, podwijając ciasto do dołu.

Kiedy bułeczki są gotowe przykrywamy je jeszcze na chwilę  i pozwalamy im troszkę podrosnąć. Przekładamy je delikatnie do durszlaka pamiętając że pampuchy zwiększają swoją objętość w parowaniu;) Gotujemy na parze ok 10 min i gotowe;) Smacznego!

_MG_0569.jpg

 

Pierogi z kozim twarogiem, Botwiną i Macierzanką

_MG_0300.jpg

Maj powoli dobiega końca a na straganach, łąkach i w lasach zaczyna się pełen urodzaj;) Postanowiłem dziś skorzystać z pięknych pęczków Botwiny które uśmiechały się do mnie ze skrzynek w osiedlowym warzywniaku. Jako, że miałem w domu kozi twaróg padło na pierogi;)  Zapraszam po przepis;)

_MG_0278.jpg

Ciasto na pierogi.

  • 500g mąki pszennej
  • 1 jajko i 3 żółtka
  • łyżka oleju rzepakowego
  • szczypta soli
  • 250ml ciepłej, przegotowanej wody

Przepis jest prosty, mąkę przesiewamy do dużej miski. W środku robimy dołek i wbijamy jajka i żółtka. Solimy i zagniatamy je z mąką. Dodajemy olej i również rozprowadzamy go w mące. Znów robimy dołek i wlewamy wodę, małymi porcjami. Wyrabiamy ciasto ok 10 min aż będzie gładkie i sprężyste. Gotowe odstawiamy przykryte ścierką na 30 min.

_MG_0280.jpg

Farsz:

  • 1 pęczek botwiny
  • 40 dag koziego twarogu
  • 2 ząbki czosnku
  • Dymka
  • garść listków macierzanki
  • sól i pieprz

Botwinkę myjemy i siekamy bardzo drobno. Dodajemy ją do twarogu i dokładnie mieszamy. To samo robimy z dymką i macierzanką. Czosnek przeciskamy przez praskę. Solimy i pieprzymy. Masa jest dość luźna dlatego nasze pierogi musimy lepić z deczko grubszego ciasta. Przy takich luźnych farszach pierożki niestety po obgotowaniu tracą swój kształt.

_MG_0296.jpg

Podawać je możemy z koprem, kwaśną śmietaną i dymką. Świetnie smakują również odsmażane;) Prosty i pyszny lekki wiosenny obiad. A jakie wy ciekawe wiosenne farsze stosujecie w pierogach? 😉

 

Szybki majowy obiad! Kurczak lubi się z Rabarbarem;)

_MG_9952.jpg

Ostatnio jestem bardzo zabiegany, nie starcza mi czasu na wszystko. Wpadłem do domu po warsztatach zaglądam w lodówkę i co widzę? Jest kurczak zagrodowy, jest troche rabarbaru,  są ziemniaki truflowe. Ok robimy coś na szybko;) Tym razem nie zdążyłem nazbierać żadnych dzikich roślin jadalnych ale zapewniam, tym przepisem zaskoczycie wszystkich;)

Kurczak zagrodowy/Rabarbar/Ziemniak truflowy/Szpinak

  • pierś kurczaka ze skórką
  • 2-3 ziemniaczki truflowe
  • kilka młodych marchewek
  • 2-3 łodygi rabarbaru
  • dymka
  • świeży szpinak
  • ocet jabłkowy
  • miód
  • sól i pieprz
  • masło

Zacznijmy od wyporcjowania kurczaka. Zachęcam Was do kupowaniach całych Kurczaków dobrej jakości. Ja osobiście jestem wierny Zagrodowemu. Jako kucharz przerobiłem w życiu trochę kurczaków i sama struktura mięsa i wielkość poszczególnych elementów mówi Nam o tym że Zagrodowy to porządna firma. Te kurczaki to naprawdę dobry produkt.

_MG_9936.jpg

Ok kiedy mamy wyporcjowanego kurczaka solimy pierś od strony mięsa i bierzemy się za sos rabarbarowy. Sam on jest bardzo prosty a świetnie dopali nam danie. Kwasowość rabarbaru genialnie sprawdza się przy kurczaku. Zapewniam;) Do blendera wkładamy poszatkowany Rabarbar, zalewamy go dwiema łyżkami octu i łyżką miodu. Blendujemy całość na jednolitą masę i przecieramy przez sito. Sos powinien być orzeźwiający i kwaskowy. Ok kiedy kura i sos jest przygotowany ustawiamy piekarnik na 180 stopni. Truflowe ziemniaczki lądują we wrzątku, gotujemy je 10-12 min na tak zwane 3/4;) muszą zostać lekko twardawe. Patelnia wędruje na gaz a na nią Kurczak. Smażymy go od strony skóry kilka minut po czym przewracamy. Nie bójmy się mocnego ognia, trochę się nadymi ale filet będzie pięknie rumiany. Wkładamy pierś do piekarnika na 10-12 min. Ja kurczaka robię na palec jak steka jeśli nie jesteście pewni, natnijcie go po 10 minutach w najgrubszej części. Kiedy filet się piecze na patelni z tłuszczem z kury podsmażamy ziemniaczki, marchew i dymkę. Kończymy masłem i solą. Wykładamy warzywka na talerz, na niego naszą pierś. Wszystko wykańczamy świeżym szpinakiem i sosem. Gotowe!

_MG_9942.jpg

Dla wprawnego kucharza taki obiad to 25 min pracy a efekt zaskoczy domowników, partnera czy przyjaciół. Zachęcam do kombinacji Kurczaka z Rabarbarem!

Białe szparagi – ciężki przeciwnik w kuchni;)

 

_MG_9930.jpg

Zielone szparagi to wdzięczny temat. Pyszne są na surowo, nie trzeba ich obierać i pasują do wszystkiego co o tej porze roku jest najlepsze. Dużo większy problem mam zwykle ze Szparagami białymi. Bywają gorzkie, zdrewniałe, ciężko je kupić a jeśli już je znajdę ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Ostatnio jednak opracowałem przepis na krem z białych szparagów który jest banalny, lecz efekt który otrzymujemy zwala z nóg. Podzielę się Nim z Wami lecz najpierw kilka słów o białych szparagach:

asparagus-2237342_960_720.jpg

Białe szparagi to nic innego jak kiełki rośliny Asparagus nazywane u Nas potocznie szparagusem. Roślinę tą dodaje się często do bukietów bywa również uprawiana w przydomowych ogródkach. Dlaczego więc szparagi białe są białe? Bo roślina kiełkuje bez dostępu do światła przez co nie wykształca się chlorofil, naturalny zielony barwnik. Niektórzy twierdzą, że białe szparagi są dużo szlachetniejsze od zielonych. Jedno jest pewne, trudniej je przyrządzić aby były smaczne. Ten krem to zmieni!

Krem z białych Szparagów z Orzechem laskowym i Lilakiem

  • 2 pęczki białych szparagów
  • 1 l mleka 3,2%
  • 200ml śmietanki 36 %
  • 100g masła
  • 2 średnie ziemniaki
  • garść orzechów laskowych
  • olej z orzechów laskowych
  • kilka kwiatów lilaka bzu

Przepis jest banalny ale dzięki temu specyficzny smak białych szparagów jest na pierwszym miejscu. Warzywa obieramy i myjemy. Wrzucamy do garnka, zalewamy mlekiem i gotujemy do miękkości. Odlewamy 1/3 mleka i blendujemy całość. Dodajemy śmietankę i masło. Solimy i przecieramy krem przez drobne sito. Gotowe;) Zaskoczeni? Spróbujcie a sami zobaczycie, smak jest powalający. Zupę kończymy  orzechami podprażonymi na patelni, olejem i kwiatami lilaka które są oczywiście jadalne i nadają szparagom delikatnej kwiatowej nuty. Prawdziwy Maj na talerzu!

Ucierane z Rabarbarem – Po prostu;)

 

IMG_5486

Rzadko na blogu goszczą słodkości;) Jednak teraz się to zmieni gdyż mam w końcu sprawny piekarnik i nadrabiam zaległości;) Przepis prosty jak drut ale ja się jaram;) Raz, że jest w nim mój ukochany rabarbar a dwa, że ciasto wychodzi pyszne, nawet takim antytalentom cukierniczym jak ja.

Ucierane ciasto z Rabarbarem

  • 200g masła
  • 200g cukru pudru
  • 170 g mąki pszennej
  • 4 jajka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 500g obranego Rabarbaru
  • 2 łyżki dżemu truskawkowego
  • 4 łyżki cukru trzcinowego
    Na kruszonkę:
  • 100g masła
  • 80 g cukru
  • ok 100g mąki pszennej

Zaczynamy od obrania Rabarbaru. Kiedy pozbędziemy się włosków i skórki kroimy go na drobne kawałki i zasypujemy w miseczce cukrem trzcinowym. Tak przygotowany odstawiamy w ciepłe miejsce. Standardową tortownicę smarujemy masłem a piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni C. Ciepłe masło kroimy na małe kostki i ucieramy mikserem z cukrem pudrem. Ważne jest aby ucierać min 8-10 min. Po takim czasie dodajemy jajka, po jednym w odstępach 3 min. Po jajkach przychodzi czas na mąkę. Ją również do ciasta najlepiej dodawać w małych porcjach co minutę. Kończymy proszkiem do pieczenia i ciasto jest gotowe;)

Utarte ciasto przekładamy do tortownicy. Nasz Rabarbar mieszamy z dżemem truskawkowym, jeśli trzeba odciskamy go z soku. W osobnej miseczce zagniatamy składniki na kruszonkę. Kiedy mamy to wszystko gotowe układamy rabarbar na wierzchu ciasta i wszystko dokładnie posypujemy naszą kruszonką. Pieczemy ok 50 min.  Po wystygnięciu ciasto jest gotowe. Wystarczy odrobina cukru pudru i można się zajadać 😉 Prawda, że proste?

Pokrzywa zbierana w śniegu, makaron i perypetie pogodowe AD 2017;)

IMG_5448.jpg

Człowiek marzył o tym Maju. Kwiaty, zieleń i słońce. Wyszedłem dziś rano nazbierać pokrzyw i oprócz lodowatego wiatru i temperatury 3 stopni Celsjusza przywitał mnie śnieg… Cóż nie podałem się jednak i jakieś zielsko do domu przyniosłem. Skoro za oknem nie ma słońca to trudno no ale śnieg???

IMG_5355

Utarło się, że pokrzywę zbieramy i jemy w maju. Owszem wtedy jest najbardziej bogata w składniki odżywcze i witaminy,  jednak moim osobistym zdaniem najsmaczniejsze są młodziutkie pędy marcowo-kwietniowe. Pokrzywy a właściwie ich młode czubki liści możemy zbierać aż do jesieni a ich plastyczność w kuchni sprawia, że obok szczawiu jest to najczęściej spożywane dzikie warzywo nieuprawne w naszym kraju.  Co do jej właściwości zdrowotnych to jest ich naprawdę ogrom. Pokrzywa działa dobrze na układ moczowy, trawienny, zmiany skórne, włosy i paznokcie czy wspomaga leczenie anemii.  Bez wątpienia jest to oprócz tego że smaczne to bardzo zdrowe warzywo. Postaram się pokazać Wam kilka jej zastosowań. Dziś zrobimy makaron z pokrzywami;)

IMG_5461.jpg

  • 200g dobrej jakości makaronu Tagiatelle
  • 50g zielonych szparagów
  • garść liści Pokrzywy majowej
  • ząbek czosnku
  • 50g sera (Parmezan, Pecorino, Rubin co lubicie)
  • łyzka masła
  • sól i cukier
  • 1 jajko

zaczynamy od pokrzywy. Liście płuczemy pod zimną wodą i wrzucamy na wrzątek. Powinny się parzyć ok 5 min. W tym czasie kwas mrówkowy się zdezaktywuje i pokrzywa przestanie parzyć ale także zmięknie i będzie przyjemniejsza w jedzeniu. Gotowana bardzo krótko jest twardawa i włosiata;) Liście odcedzamy i szatkujemy na drobne paseczki. Czosnek obieramy i również drobno siekamy. Sama pokrzywa jest dość mdła i czosnek nada jej trochę charakteru. Nastawiamy garnek z osoloną wodą. Kiedy woda zawrze wrzucamy do niej makaron a naszą pokrzywę z czosnkiem i szparagami na masło które wcześniej rozpuściliśmy na patelni. po 3-4 min gotowania się makaronu przerzucamy go szczypcami wraz z odrobiną wody na patelnie i dusimy aby wytworzył się przyjemny sos. Skrobia zawarta w wodzie i makaronie zagęści nam wszystko i sprawi że nasze masło obklei makaron.  Pamiętajmy aby nie torturować tego zbyt długo na patelni, szparagi powinny być chrupkie, makaron sprężysty a pokrzywa zielona;) Wystarczy kilka minut i gotowe. Wykładamy na talerz i wykańczamy serem i żółtkiem które nada wszystkiemu kremowości. Smacznego!

IMG_5321.jpg

Kurdybanek, Sandacz i Szparagi

IMG_5305.jpg

W końcu pierwsze polskie szparagi w sklepach. Słodkie, chrupkie i po prostu pyszne nie wymagają mnóstwa dodatków a najlepiej smakują same, na surowo;) Dziś podrzucam przepis-inspirację na połączenie Kurdybanka ze szparagami. Testowałem to już w tamtym roku i postanowiłem, że przypomnę Wam ten genialny mariaż smaków i tym razem. Wszystkie elementy  połączył kremowy sos z żółtek i czosnku a wizualnie i smakowo dopełniła danie Rzodkieweczka, polska oczywiście.

Zapraszam:

Lamium 04.14 Kielce Zalew.JPG

Smażony na maśle Sandacz/Szparagi/Sos z żółtek i Kurdybanku

  • Filet z Sandacza
  • 2 zółtka
  • 6 ząbków czosnku
  • szklanka oleju rzepakowego dobrej jakości
  • pęczek szparagów
  • kilka rzodkiewek
  • garść listków Bluszczyku Kurdybanku
  • łyżka dobrej jakości octu jabłkowego
  • masło i masło klarowane
  • sól, pieprz, cukier

Przepis jak to zwykle u mnie bywa prosty i minimalistyczny;) Na początku zabieramy się za sos. Do miski wybijamy dwa żółtka i ścieramy na drobnej tarce 6 ząbków czosnku. Doprawiamy szczyptą soli i ucieramy z olejem. Należy pamiętać, że olej wlewamy pomału i cienka stróżką. Jeśli damy go za szybko lub za dużo po prostu się rozwarstwi. Każdy kto choć raz robił majonez, będzie wiedział o co chodzi;) Kiedy sos jest utarty, dodajemy do niego łyżkę octu jabłkowego. Ok, teraz wystarczy rozgrzać dwie patelnie. Na jedną ląduje łyżka masła klarowanego, na drugą łyżka zwykłego i kapka oleju. Szparagi pozbawiamy zdrewniałych końców, płuczemy je i wrzucamy na patelnie ze zwykłym masłem. Sól i cukier to niezbędne przyprawy do naszych szparagów, wystarczy im dosłownie 3-5 min smażenia. Sandacza osuszamy na ręczniku i kładziemy na patelni skórą do dołu. Przytrzymujemy palcami filet aby nie zwijał nam się do wewnątrz. Wystarczy potrzymać go minutkę i ryba zachowa swój kształt. Smażymy na średnim ogniu 4-5min wyłączamy gaz i odwracamy rybę. Dojdzie sobie sama.  Danie składamy jak tam nam się podoba;) Wykańczamy rzodkiewką i listkami lub kwiatkami Kurdybanku. Gotowe;) Smacznego!

IMG_5302